Pierwszy przystanek - Rzeszów, drugi - Kraków. A co dalej? Tego nie wiem i nie chcę wiedzieć, bo życie robi cudowne niespodzianki. Jedno wiem: taniec irlandzki i wszystko z nim związane to pasja z terminem ważności na nieokreśloność. Taniec pozwala mi poznawać i odkrywać siebie, bo dostarcza mnóstwo satysfakcji i energii na jeszcze więcej. Kiedy nie tańczę, studiując realizuję moje zamiłowanie do kultury antycznej i języków klasycznych. Robię jeszcze tysiąc różniastych rzeczy: od czytania, przez muzykowanie, po rękodzieło artystyczne. Dlaczego? Bo lubię twórczą aktywność i ruch, a nie zgadzam się na rutynę i monotonię. Jestem optymistycznie i życzliwie nastawiona do świata i ludzi, czym staram się zarażać wszystkich znajomych i przyjaciół.
DP © wszystkie prawa zastrzeżone