Kinga Szuba

Członek zespołu w latach 2010-2016.

Wychowywałam się do piętnastego roku życia w małej wiosce położonej w malowniczej Kotlinie Orawsko – Nowotarskiej. Kolekcjonowałam nieużytki gospodarstwa domowego, biegałam po lasach wierząc, że jestem wiedźminką, na kolację jadłam ukradzione matce naturze jagody i słuchałam ABBY z płyt winylowych. Potem rzuciłam się w wir przeprowadzek, ciągłych zmian, podróży i poszukiwań.

Cztery lata temu, pewnego słonecznego marcowego popołudnia zaczęły się moje irlandzkie bajania. Pełną odpowiedzialność za to zielone szaleństwo bierze moja siostra, która szybko zaraziła mnie bliżej-nie-opisaną-przez-naukowców-chorobą, która objawia się uzależnieniem od muzyki i tańca irlandzkiego. Z moją słabą odpornością nie wytworzyłam w porę odpowiednich przeciwciał i po dziś dzień jestem zainfekowana. Próbowałam wszystkiego aby się wyleczyć. Mieszkałam rok w Brazylii, gdzie do szkoły chodziłam w rytmie samby, na wiejskich potańcówkach szalałam w magicznym rytmie forró do białego rana oraz próbowałam zrozumieć i poczuć na własnej skórze inne kultury w trakcie moich podróży. Jednak zawsze po powrocie do Polski moje rozchybotane Brazylią biodra i ramiona sztywnieją, skostniałe i nieokiełznane podróżą stopy zaczynają się słuchać a serce skacze z radości w rytmie reelów, slip i light jigów. Teraz zrozumiałam, że nie ucieknę od tego. W szczególności teraz, kiedy Eriu spadło mi z nieba i stało się tak ważną i integralną częścią mojego życia w Krakowie, z dnia na dzień poszerza moje horyzonty i możliwości oraz utwierdza w przekonaniu że nie jestem jedyną zainfekowaną irlandzkim bakcylem.